Ariana | Blogger | X X

Strony

5.9.19

Mieszkańcy lasów, gór i jaskiń. Dywagacja o rasach elfickich - Część I

   Odwiedziwszy ubiegłego roku Puszczę Dziesięciu Głosów dane było mi natknąć się na małą osadę Ri'aevów, znanych powszechnie pod mianami leśnych elfów, Leśników bądź Leśniaków oraz Długousznych ze względów opisanych w dalszej części tego dokumentu. Spotkałem się z niemałym zaskoczeniem, gdy kapłan przewodzący jedną ze społeczności, będący wiekowym już Ri'aevem, po krótkiej rozmowie wyraził nie tylko zgodę na przeprowadzenie badań, ale również zaaprobował moją decyzję o oczyszczeniu imienia evów. Nie chcąc zwlekać z rozpoczęciem obserwacji, rozłożyłem swoje stanowisko na skraju osady. Już tego samego wieczoru dane było mi przekonać się na własnej skórze, że Leśniacy odznaczają się niezwykłą ciekawością do świata, bowiem gdy tylko wyszedłem z namiotu, aby nabrać wody z lokalnej studni, przegnałem tym grupę młodych elfów, maluchów wręcz, które siedziały na gałęzi drzewa ponad moim stanowiskiem. Wszelkie próby zachęcenia dzieci do przeprowadzenia rozmów zakończone zostały niepowodzeniem, gdyż kiirzy, jak zasłyszałem z ust starszych elfów leśnych,  na wzór wilczych szczeniąt uciekały, aby później powrócić, chcąc zdobyć jak najwięcej informacji na mój temat. Postanowiłem nie zwracać na nie większej uwagi, zauważając, że wtedy co odważniejsze dzieci zeskakiwały z korony na niższe gałęzie, po czym zaglądały przez rozchylone płachty namiotu do środka. Mimo obaw, iż mogę powrócić do splądrowanego namiotu, skierowałem się w stronę studni, obserwując zachowanie mieszkańców osady. Tak, jak mówi wielu ludzi, leśne elfy są bardzo otwarte, momentami nawet jowialne, zwłaszcza po kilku kieliszkach alkoholu, produkowanego z roślin podobnych do naszych dyń, jakich całe pola widziałem w drodze do tego miejsca. W smaku jest ono, bowiem zostałem wręcz zmuszony przez przemiłą właścicielkę maleńkiej karczmy do spróbowania trunku, połączeniem znanej derraeńskiej wódki oraz słodkiego owocowego posmaku. Wywar jest jednak tak mocny, że musiałem odmówić kolejnej porcji, co spotkało się ze śmiechem zebranych gości. Ostatecznie, udało się mi dotrzeć do studni. Wtedy dane było mi przekonać się o kolejnej cesze Leśniaków, odróżniającej ich od pozostałych rodzajów evów. Mianowicie, gdy tylko moje ludzkie ręce okazały się za słabe, aby podnieść wypełnione wodą wiadro, na pomoc przybyło kilkoro elfich mężów, jacy urządzili swoiste zawody w wyciąganiu go, robiąc z tego wydarzenia wręcz wioskowe święto. Nim się obejrzałem, wokół nas zebrał się mały tłumek obserwujących, a i z czasem do konkursu dołączyli inni, chcący zmierzyć się z tym zadaniem. Jak mi później powiedziano, ci evowie uwielbiają wręcz pomagać, jednak jeszcze bardziej od tego wielbią rywalizację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz